Najpierw zawód, potem studia

W "Kurierze Szczecińskim" - Najpierw zawód, potem studia

14.06.2011

Niniejszy tekst ukazał się w "Kurierze Szczecińskim" 10 czerwca 2011 roku.

autor: Elżbieta Kubera

Rozmowa z Małgorzatą Grędowicz, dyrektor i Heleną Moryksiewicz, wicedyrektor Wojewódzkiego Zespołu Szkół Policealnych w Szczecinie

- Rynek niemiecki otworzył się na polskich specjalistów. Co to oznacza dla absolwentów Wojewódzkiego Zespołu Szkół Policealnych?

- Małgorzata Grędowicz: - Większe możliwości zatrudnienia. Niemcy poszukują opiekunów osób starszych, opiekunów i asystentów osób niepełnosprawnych i opiekunów medycznych. Są w stanie wchłonąć każdą ilość specjalistów w zawodach pomocowych, opieki nad osobą starszą. Poszukują jednak osób z papierami. W naszej szkole każdy absolwent, który zda egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe, dostaje certyfikat z opisanymi umiejętnościami zawodowymi w języku polskim i angielskim, uznawany w każdej części Europy. W tej chwili mamy ofertę z Centrum Diagnostycznego w Monachium, gdzie oczekują na naszych absolwentów.

- Dziś poszukiwane na zachodzie, w Polsce to wciąż zawody przyszłości.

M. G. - Przy obecnej strukturze społeczeństwa starzejącego się, potrzeby wykwalifikowanej kadry, która odciąży rodziny będą coraz większe, ale to wymaga rozwiązań systemowych. Rodzina, w której jest osoba starsza, niedołężna, potrzebuje pomocy, bo dzieci idą do pracy lub chcą wyjechać na urlop. Badania mówią, że po 75 roku życia problemy zdrowotne się nasilają, a ludzi przekraczających ten wiek jest coraz więcej. Są i będą potrzebni ludzie do pomocy rodzinom, nie tylko w zamkniętych ośrodkach.
Helena Moryksiewicz: - Ważne aby dać pomoc przy osobie starzejącej się na poziomie potrzeb w danym momencie. Jeżeli wymaga nieznacznej pomocy, to taką otrzymuje. Profesjonalnie przygotowany absolwent może pomóc kilku, kilkunastu osobom w ciągu dnia. Wie, w którym obszarze pomóc, a gdzie mobilizować.

- Do pracy za granicą potrzebny mu jeszcze język...

M. G. - To jest bolączka szkół policealnych, gdzie w podstawach programowych nie ma nauki języka obcego. Młody człowiek musi zadbać o to kształcenie.
H. M. - Stwarzamy mu do tego warunki. Organizujemy zajęcia z języka obcego, które musi częściowo opłacić

- Warto ponieść ten wydatek?

M. G. - Tak. Prowadzimy właśnie rozmowy na temat współpracy z siecią domów opieki nad osobami starszymi na terenie landu Meklemburgii. Dla uczniów w zawodach opiekun osoby starszej, opiekun w domu pomocy, asystent osoby niepełnosprawnej Niemcy zaproponowali dwutygodniowe praktyki w niemieckich ośrodkach. Zapewniają dojazd, zakwaterowanie i wyżywienie. Ale musimy mieć uczniów, muszą do nas przyjść ludzie.

- Dlaczego, pomimo tylu atutów szkoły, nie ma zbyt wielu chętnych?

M. G. - Młodzi ludzie dziś bardzo często wybierają swoją drogę życiową nie wiedząc co w życiu chcą robić. Kandydaci do naszej szkoły asekuracyjnie składają dokumenty, ale zamierzają iść na studia. My proponujemy im odwrotną drogę - by najpierw wybrali zawód, a studia. W tej chwili około 25 proc. uczniów naszej szkoły to absolwenci studiów wyższych różnych kierunków kształcenia, którzy nie odnaleźli się na rynku pracy. To wachlarz wielu, często modnych kierunków, które studiuje się sympatycznie zarówno w uczelniach publicznych, jaki i niepublicznych, także renomowanych. Młodym ludziom potrzebne są umiejętności w konkretnych zawodach. My kształcimy w 13 zawodach i zdecydowana większość naszych absolwentów podejmuje studia. Szkoły policealne są dziś traktowane przez młodzież, jako drugiego wyboru, ale nasi uczniowie poziomem nie odbiegają od uczelni.
H. M. - Kandydaci muszą uwierzyć w ofertę naszej szkoły, ponieważ jest poważna i gwarantuje zatrudnienie.

- To jakiś paradoks, dziś przy ul. Broniewskiego uczą się absolwenci szczecińskich uczelni i twierdzą, że tu poziom jest wyższy niż na studiach.

H. M. - Traktujemy to jako komplement. To efekt ogromnej pracy specjalistów z poszczególnych zawodów, kadry z wysokim wykształceniem i umiejętnościami zawodowymi. Ważne, że to są praktycy, którzy znają ze zmiany zachodzącymi współcześnie w ich dziedzinach. Szkoła kształtuje postawę zawodową wynikającą z wieloletnich doświadczeń, potrzeb pacjenta i rynku.
M. G. - Rozwiązania systemowe muszą przyjść. W tej chwili budujemy żłobki, ale za moment będziemy budowali domy dziennego pobytu osób starszych gdzie musi być terapeuta, opiekun asystent, a może będzie można taką osobę z certyfikatem zatrudnić do pomocy w domu. Młodzież ma u nas możliwość uczenia się w warunkach naturalnych. Po metodycznych wprawkach w szkole, idzie bezpośrednio do pacjenta, podopiecznego.

- Studentka ekonomii na US, która wzięła urlop dziekański, by tu się kształcić na farmacji opowiadała mi, że na uczelni poznaje tylko teorię, a - praktyczne umiejętności.

M. G. - Mamy uczniów, którzy kończą u nas już trzeci kierunek. Zamiast spędzać te lata na studiach, wolą mieć trzy specjalności w pokrewnych dziedzinach. Mamy absolwentów, którzy skończyli masaż, a teraz są na elektroradiologii i osoby, które skończyły kierunki pomocowe, a dziś są na kierunku ratownik medyczny.
H. M. - W sytuacji niepowodzenia na egzaminie maturalnym, sprzyjamy temu, by oni będąc w naszej szkole zdali maturę, która otwiera im drogę na studia. Często po zdaniu matury i ukończeniu naszej szkoły wybierają studia w pokrewnej specjalności np. masażyści zwykle wybierają studia z fizjoterapii.

- Obok ponad trzydziestu różnej jakości prywatnych szkół policealnych w Szczecinie, to jest już jedyna publiczna policealna szkoła medyczna w regionie.

M. G. - Szkoła jest o znaczeniu regionalnym, prowadzona przez marszałka województwa, ma renomę. W niektórych zawodach uczniowie od lat zdają egzamin potwierdzający umiejętności zawodowe na 100 proc., średnia nie spada poniżej 85 proc. To zasługa nauczycieli. Samorząd województwa zachodniopomorskiego przeznaczył ogromne pieniądze żeby podnieść jakość bazy, to są drogie kierunki kształcenia. Mamy możliwości, umiejętności, bazę, partnerów, tylko jeszcze nie zawsze mamy kogo uczyć.

- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Elżbieta KUBERA